Avon - kremy do rąk

Dostałam od chłopaka całkiem pokaźny zapas kosmetyków z Avonu, kilka recenzji na pewno się ukaże, zwłaszcza z kolorówki, która mnie pozytywnie zaskoczyła. Są to angielskie wersje kosmetyków, ale... produkowane w Polsce;) na pewno większość z nich dostępna jest również na naszym rynku.

Dzisiaj zaprezentuję Wam cztery warianty kremów do rąk, dobrze znanym użytkowniczkom kosmetyków Avon, bo są tanie i przyjemne w użytkowaniu. Każdy testowałam 1 do 2 tygodni.

Będąc w Polsce sama używałam różowej wersji, z kolagenem i elastyną. W sumie uznałam go za średniaczek i nic szczególnego. Ot coś tam nawilżał, ale bez rewelacji. Używałam go jak był akurat pod ręką, aby zużyć.


Pierwszy krem to wersja 3w1, do rąk, paznokci i skórek, z olejem arganowym, gliceryną i witaminą E. Szczególnie dodatkowe działanie dla dwóch ostatnich jest mi teraz potrzebne (w przygotowaniu jest post pod roboczym tytułem "Walka o przywrócenie paznokci", który ukaże się za jakieś 2-3 miesiące). Moje skórki wymagają totalnego ratunku, aktualnie odzwyczajam się od ich gryzienia i skubania, są w marnym stanie i liczę na poprawę ich stanu.

Zapach pozostawia trochę do życzenia, wolałabym coś słodziutkiego, ten mi przypomina trochę przychodnie z dzieciństwa, ale nie jest nieprzyjemny. Konsystencja jest dość rzadka. Na początku zaskoczyło mnie wchłanianie, na ręce aplikowałam dość solidną porcję, a dodatkową jeszcze właśnie na paznokcie i skórki. Po kosmetyku nie ma śladu w mniej niż minutę. Nie pozostawia tłustej warstwy, dłonie są jakby na granicy nawilżone/suche, jest taka dziwna warstwa na dłoniach. Chociaż nie powiem, raz czy dwa zdarzyło się, że się rolował, więc chyba jednak przesadziłam z ilością.


Ciężko zrobić zdjęcie składu na wąskiej tubce, ale tu chyba w miarę się udało.
Podsumowując - na szybkie użycie, kiedy potrzebujemy nawilżyć dłonie, ale zaraz musimy coś robić - jest w porządku, ze względu na szybkie wchłanianie. Jednak kiedy potrzebujemy mocniejszego nawilżenia - no niestety, w tej kwestii się nie sprawdzi. Niestety nie wpłynął w żaden sposób na skórki czy paznokcie.
Kremu niestety już nie widzę na stronie Avonu.

Komentarze z wizaz.pl:
Krem jest beznadziejny. Wałkuje się a ręce są suche dodatkowo śmierdzi.
Nie ma w nim żadnych zalet.
Dziwny, ostry i drażniący zapach.
Kremik bardzo szybko się wchłania i jest lekki, jak chyba żaden krem Avonu.
Jest to pierwszy w moim życiu krem, który pachnie...gabinetem dentystycznym.



A tu mamy kolejny krem, na szczęscie już z zamknięciem na klik, a nie odkręcaną nakrętką. Ten zawiera mleczko pszczele i powinien intensywnie nawilżać. Oczywiście nie przesadzajmy z tym przymiotnikiem, ale muszę Wam powiedzieć, że jak na razie wygrywa z poprzednikiem. Jest gęstszy, przez co dłużej się wchłania, więc musimy trochę odczekać po aplikacji. Natomiast efekt utrzymuje się znacznie dłużej niż w przypadku kremu wyżej. Lepiej też nawilża skórki, przez co nie odstają 'sucholce' (tak, nadal skubię, próbuję z tym walczyć, mimo, że to już 3 tydzień walki). Niestety przez jakiś czas wchłaniania pozostawia delikatnie lepką warstwę co nie jest najprzyjemniejszym uczuciem, ale na szczęście tutaj ani razu nie spotkałam się z efektem rolowania na dłoniach.
Ma również całkiem przyjemny zapach, może miodu tutaj nie uświadczymy, ale coś słodkiego się przebija. Dla mnie duży plus.


Skład skromniejszy niż u poprzednika.
A kupić można o tutaj.

Komentarze z wizaz.pl:
Nie stosuję go jako samodzielnego kosmetyku, ale rozrzadzam go jakimś niskobudżetowym rzadkim kremem np. Ziaja z ceramidami.
Zamiast efektu nawilżonych rąk otrzymujemy efekt klejących się rąk
Ledwo się nim posmarowałam, a miałam ogromne czerwone placki od uczulenia.
Nie robi NIC.
On naprawdę nawilża skórę, nie tylko gdy się go nałoży na ręce, po dłuższym czasie nadal czuć nawilżenie.
Zapach też nie powala, ale jak już się wchłonie skóra jest genialna! Miękka i delikatna!


Ta znajomość trwała najkrócej, bo tylko 2 dni. Kompletnie nie spodobała mi konsystencja, o ile sam krem wygląda całkiem normalnie tak przy próbie rozsmarowania okazuje się kleską. Jakbym rozprowadzała gęstszą wodę na dłoniach. Strasznie dziwne uczucie. Praktycznie zero odczucia nawilżenia. Do zobaczenia w grudniu w bublach roku.


Na stronie go nie widzę, ale może to i lepiej.

Komentarze z wizaz.pl:
Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy.
Nie wchłania się ani trochę.
Przede wszystkim nie jest tłusty, fajnie się wchłania i ma przyjemną konsystencję.
Zapach jest taki nieciekawy, bardzo chemiczny.



Ostatni krem został na koniec i okazał się najlepszym z przedstawionych, ma przyjemną konsystencję, nie za gęstą, dzięki której dobrze rozprowadza się na dłoniach, całkiem szybko się wchłania i pozostawia przyjemnie nawilżone dłonie. To nie jest może działanie roku, bo jednak trzeba go często używać żeby skóra nie była sucha, ale w porównaniu do poprzedników - wygrywa. Nie roluje się. Zapach niestety nie przemawia do mnie, kojarzy mi się z przychodnią. 


Do kupienia tutaj, jeśli chcecie krem z Avonu z przestawionej linii, to ten będzie najlepszym wyborem.

Nie znalazłam go niestety na Wizażu.
Kiedy zaczynałam pisać post wszystkie kremy dostępne były na stronie sklepu Avonu, teraz widzę, że zmieniły się opakowania (nie wiem jak ze składem) i dwóch z przedstawionych kremów w ogóle nie ma w sklepie.

Wszystkie można kupić w cenie ok. 5 zł.

Jakie macie doświadczenia z kremami z Avonu? Macie ulubieńców? Jaki krem polecacie na mrozy? Piszcie!


23 komentarze:

  1. Nie znam tych kremów, ale z ciekawości bym wypróbowała, tym bardziej że cena bardzo kusząca

    OdpowiedzUsuń
  2. Kremy do rąk z avonu bardzo lubię, wyjTkowo w tym roku nie mam żadnego tej marki, bo shinybox zadbał o nadmiar innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że są one jednak za słabe. Może dla kogoś z bezproblemowymi dłońmi są ok :)

      Usuń
  3. Witam. Ja używam kremów do rąk z Avon'u nagminnie. Pierwszy i trzeci w starej wersji są takie se... na chwilę. Drugi również w starej wersji jest dość dobry. Czwarty w nowym opakowaniu na klik i w nowej wersji jest lepszy. Moimi hitami z całej serii są ten z mleczkiem pszczelim i Intensive Relief ( mają podobną konsystencję i dziełanie przy czym ten drugi NAPRAWDĘ działa). Szczególnie na zimę. Na lato ten z aloesem, bo szybko się wchłania. :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ja akurat miałam szczęście trafić na te gorsze, jak będę miała okazję kupić to przetestuję też inne wersje:)
      Wcześniej miałam różowy krem z jaśminem, witaminą E i gliceryną i on akurat mi bardzo podpasował, działał lepiej niż te wymienione w poście.

      Usuń
  4. Ostatnio kilka dni nie używałam niczego do rąk i już powitałam suche skórki. Może przyjrzę się temu ostatniemu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię kosmetyki z avonu, ale tych kremów nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Teraz w Avonie pojawiła się nowość - taki malutki krem do rąk, w brązowej tubce i pachnie rewelacyjnie :)

      Usuń
    2. oo, muszę go dorwać, ale nie widzę go ani na angielskiej ani na polskiej stronie Avonu :/

      Usuń
  7. Nigdy nie miałam tych kremów. Może kiedyś wypróbuję. Ja lubię Ziaja w białych tubkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam kokosowy krem Ziaji :)

      Usuń
  8. lubię avon, ale kremów nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dawno nie kupowałam w Avonie, miałam może kiedyś jakiś krem do rąk, ale nie pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie pamiętam kiedy ostatnio zamawiałam coś z Avon. Kończy mi się ulubiona szminka z tej firmy, czas coś zamówić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich szminki też bardzo lubię :)

      Usuń
  11. Moja teściowa je bardzo lubi:) Ale powiedziała, że miodowego już nigdy nie chce:) Heh, też jest chyba antyfanką miodu w kosmetykach jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei lubię bardzo :) a miodu w zwykłej postaci?;>

      Usuń
  12. Lubię kosmetyki z Avon, ale tych kremów jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tej zimy pozostaję wierna kremowi do rąk z Evree, jego działanie mnie zachwyciło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten z mleczkiem pszczelim kiedyś miałam i strasznie się kleił :/
    Obecnie mam w użyciu z masłem kakaowym (super się sprawdza!) a w zapasach mam jeszcze arganowy ;)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Zapraszam do komentowania i podzielenia się swoją opinią - z chęcią Cię odwiedzę i zobaczę o czym piszesz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...